Leandro Paredes zdecydowanie należał do grona antybohaterów finału mistrzostw świata. Obecnie sporo mówi się o jego agresywnym graniu. Okazuje się, że dodatkowo przez trzy ostatnie mecze grał z poważną kontuzją. Nie przeszkodziło mu to jednak we wzięciu udziału w pomeczowej awanturze.

Paredes wielokrotnie agresywnie "wjeżdżał" w reprezentantów Hiszpanii. Po zwycięstwie "La Furja Roja", znalazł się także w centrum awantury. Wdał się w konflikt z Erikiem Garcią, a następnie z Gavim.

Problemy z oddychaniem

Okazuje się, że przez trzy ostatnie mecze MŚ, Paredes grał z poważnym urazem. Martin Arevalo ujawnił, że piłkarz ma pęknięte żebro. Kontuzja miała mu doskwierać w meczach ze Szwajcarią, Anglią i właśnie Hiszpanią.

Pęknięcie było na tyle silne, że momentami miał mieć problemy z oddychaniem. Nie utrudniła natomiast wejścia w sam środek awantury. Mimo to Argentyńczycy trzymali uraz w sekrecie, z obawy przed potencjalnymi atakami Hiszpanów w osłabione miejsce.