Ogromne kontrowersje wywołała sytuacja bramkowa z meczu Norwegia - Anglia. Powtórki wykazały, że piłka uderzyła w linę, do której zamocowana była kamera. Mimo to akcja nie została przerwana, a sędzia uznał bramkę dla Anglików.

Poznaliśmy wszystkich półfinalistów Mistrzostw Świata 2026. O awans do finału powalczą: Francja z Hiszpanią oraz Anglia z Argentyną. Przegrani tych pojedynków zmierzą się w meczu o 3. miejsce.

Bardzo wiele emocji wywołał mecz Norwegii z Anglią. Jako pierwsi na prowadzenie wyszli Norwegowie, za sprawą gola Schjelderupa. W doliczonym czasie 1. połowie do wyrównania doprowadził Jude Bellingham. Po 90 minutach było nadal 1:1, więc doszło do dogrywki. W niej lepsi byli Anglicy, którym zwycięstwo dał Jude Bellingham.

Wskaźnik przewagi dostarczony przez Superscore

Najwięcej kontrowersji wywołała sytuacja z doliczonego czasu 1. połowy, kiedy bramkę dla Anglii zdobył Jude Bellingham. Wszystko zaczęło się od wybicia od bramki golkipera Norwegii. Piłka niespodziewanie spadła prosto pod nogi jednego z Anglików, a już kilka sekund później piłka wylądowała w siatce. Sytuacja wyglądała podejrzenia, dopiero powtórki pokazały, że piłka w powietrzu uderzyła w kabel/linę, do której przymocowana była kamera. Bramka została jednak uznana.

Komunikat w tej sprawie wydała FIFA. Decyzja jest tłumaczona tym, że czujnik znajdujący się w piłce nie wykrył żadnego kontaktu, kiedy piłka była w powietrzu.

"Przed golem Anglii w 45+2 minucie meczu przeciwko Norwegii czujnik w piłce nie wykrył żadnego szczytu w "pulsie piłki" gdy była ona w powietrzu. Zatem nie ma żadnych dowodów, że piłka dotknęła przewodu i zmieniła ruch piłki."

O komentarz w tej sprawie na łamach Przeglądu Sportowego został poproszony Adam Lyczmański. Były sędzia porównał tę sytuację do tej z meczu Portugalia - Chorwacja.

- Według przepisów, jeżeli piłka dotyka jakiegokolwiek "ciała obcego", to należy odgwizdać rzut sędziowski. A tak raczej było, gdy spojrzymy na trajektorię lotu piłki. Ona zachowuje się dziwnie. Nie spada tam, gdzie miała spaść. Widać, że ta piłka zachowuje się nienaturalnie. Więc jeżeli tak jest, to mamy paradoks - ocenił Adam Lyczmański.

- U Chorwatów, którzy dotąd nie mogą pogodzić się z decyzją z meczu z Portugalią, czujnik w piłce wychwycił dotknięcie Chorwata, które ciężko dostrzec na powtórkach, a tu nie. To jakiś paradoks. Cały czas powtarzam, że dla mnie polityka FIFA jest niezrozumiała - dodał.

źródło: Twitter, Przegląd Sportowy