Donald Trump kolejny raz odniósł się do sprawy Florina Baloguna. Ponownie podkreślił, że interwencja (w jego przekonaniu) była konieczna.

W meczu USA z Bośnią i Hercegowiną (2-0), Balogun dostał czerwoną kartkę. Sytuacja stała się przedmiotem dyskusji, tym bardziej że oznaczała dla lidera Amerykanów pauzę w 1/8 finału z Belgią.

"Byłem zmuszony"

Choć kara dla Baloguna wydawała się jasna, to zainterweniować postanowił Donald Trump. Prezydent Stanów Zjednoczonych osobiście skontaktował się z Giannim Infantino. Udało mu się wywalczyć odwieszenie kary dla piłkarza, aby ten mógł zagrać z Belgią.

Po wszystkim chełpił się tym na prawo i lewo. Teraz wciąż podtrzymuje swoje stanowisko. Podkreśla przy tym, że "był zmuszony" do interwencji, a FIFA podjęła słuszną decyzję.

To były mistrzostwa jak żadne inne. Pełne zaciętej rywalizacji i niezapomnianych chwil. Chyba najbardziej niezapomniany był moment, kiedy temu dżentelmenowi pokazano... To była czerwona kartka? Byłem zmuszony zadzwonić do Gianniego. Powiedziałem: "Gianni, chciałbym coś zasugerować. Pozwól temu chłopakowi grać!”. Nie, nie powiedziałem tego... Powiedziałem, że chciałbym złożyć skargę - powiedział Trump.
Tak naprawdę nie miałem pojęcia, co się wydarzy, ale wyszło to znacznie lepiej, bo nie ma żadnych kontrowersji. Belgia wygrała mecz, a nasza drużyna zagrała w pełnym składzie. Jeśli się nad tym zastanowić, podjęliście kolejną świetną decyzję, ale nigdy nie zostanie wam to odpowiednio docenione - dodał.

Ostatecznie niewiele dało to reprezentacji USA. Belgia rozbiła ich aż 4-1. Już dzisiaj poznamy natomiast mistrz świata. W finale czeka nas starcie Hiszpanii z Argentyną.