Robert Błoński na kanale Meczyki wrócił do głośnej historii z 2016 roku, która mogła przekreślić reprezentacyjną przyszłość Kamila Grosickiego. Dziś skrzydłowy już na stałe żegna się z kadrą.
Afera z udziałem Grosika mogła zakończyć jego grę w kadrze
Kamil Grosicki zakończył reprezentacyjną przygodę po 101 meczach. Wszystko wskazuje na to, że przeciwko Szwecji był to jego ostatni występ w kadrze, ponieważ kolejne powołania wydają się mało prawdopodobne.
Skrzydłowy przez lata dostarczał kibicom wielu emocji, ale najbardziej pamiętna pozostaje akcja z meczu z Rumunią w 2016 roku. Wtedy przebiegł z piłką pół boiska, wpadł w pole karne i pewnym strzałem pod poprzeczkę zdobył bramkę. Chwilę później utonął w objęciach Adama Nawałki, co tylko podkreśliło wagę tego momentu.
Statystyki zawodnika (sezon) dostarczony przez Superscore
Jednak, jak przypomniał Robert Błoński, za tą historią krył się znacznie bardziej burzliwy kontekst. Jesienią 2016 roku reprezentacyjna przyszłość Grosickiego stanęła pod dużym znakiem zapytania, ponieważ wydarzenia poza boiskiem wymknęły się spod kontroli.
Błoński opisał kulisy tamtej sytuacji. Miesiąc wcześniej doszło do incydentu podczas zgrupowania kadry.
- Miesiąc wcześniej był dwumecz z Danią i Armenią. Przed nimi wypadały imieniny Artura. W kadrze było ich kilku. Zostało wynajęte skrzydło w hotelu, w którym mieszkała kadra. Wszystko wymknęło się spod kontroli. Pierwotnie Adam Nawałka chciał wyrzucić czterech reprezentantów, dwóch Kamilów, Artura i Sławomira. Kary były po 50 i 10 tysięcy - powiedział Robert Błoński.
Sytuacja szybko eskalowała, a uczestnicy zdarzenia podejmowali coraz bardziej nieodpowiedzialne decyzje.
- Poszedł zakład, że trzeba się przebiec po korytarzach hotelowych na basen. Nagrały to kamery. W dodatku Łukasz Teodorczyk przesadził z alkoholem i ubrudził troszeczkę hotel. Afera była skandaliczna - dodał.
Walka o drugą szansę
Konsekwencje mogły być bardzo poważne, dlatego Grosicki podjął intensywne działania, aby uratować swoją pozycję w reprezentacji. Z relacji dziennikarza wynika, że zawodnik zrobił wszystko, by odzyskać zaufanie trenera.
- Grosik pisał do PZPN-u, wydzwaniał, błagał do przebaczenia. Dzwonił do Zbigniewa Bońka, do Roberta Lewandowskiego, żeby ten się za nim wstawił. Sytuacja była bardzo napięta - podsumował Robert Błoński.
Afera alkoholowa w kadrze Nawałki 😬@robert_blonski 🗣️ pic.twitter.com/o1HBUiZw0w
— Meczyki.pl (@Meczykipl) April 5, 2026
Źródło: Meczyki.pl
