W sobotę w 1. Lidze miało dojść do hitowego starcia Śląska Wrocław z Wisłą Kraków. Mecz jednak się nie odbył, a farsa zakończyła się wyjściem na murawę jedynie gospodarzy. Jarosław Królewski wyznał, jaka kara dla rywali by go satysfakcjonowała.

Na kilka dni przed planowanym meczem, Śląsk opublikował komunikat, w którym zapowiedział, że na trybuny nie będą mogli wejść kibice Wisły. To spotkało się z oburzeniem Jarosława Królewskiego, który zapowiedział w odwecie bojkot.

Właściciel Wisły wytrzymał presję i słowa dotrzymał. W sobotę na murawie we Wrocławiu pojawili się tylko piłkarze Śląska.

Posypią się kary?

W czwartek nad całą sprawą ma pochylić się Komisja Dyscyplinarna. Całe dochodzenie może jednak trochę potrwać. Sytuacja nie jest jednoznaczna i niesie za sobą wiele wątków, które należy poruszyć.

"TVP Sport" wystosowało zapytanie do Jarosława Królewskiego o decyzję, jaka by go satysfakcjonowała. Właściciel "Białej Gwiazdy" nie owijał w bawełnę. Domaga się surowej kary dla Śląska.

Uważam, że Śląsk powinien dostać najwyższą możliwą karę w postaci 5 milionów złotych i 6 punktów ujemnych. To byłoby najlepsze pokazanie tego, co dziś w piłce nożnej powinno być standardem i jakie powinniśmy mieć wartości. Taka powinna być kara - cytuje Królewskiego portal tvp.sport.pl.
My wtedy otrzymujemy walkowera. Tak to powinno wyglądać - dodał.

Królewski zapowiedział również, że nie zgodzi się z walkowerem, jeśli Śląsk uniknie kary. W takiej sytuacji poszedłby na wojnę z PZPN.

Wtedy zdecydowanie pozwiemy PZPN. Jesteśmy po konsultacjach z jedną z najlepszych kancelarii prawnych odpowiedzialnych za bezpieczeństwo, prawo pracy, prawa naszych zawodników, ludzi, których wysyłamy na mecz. Nie zgodzimy się, by tak byli traktowani - podsumował Królewski.

Źródło: TVP Sport